Nie lubię poniedziałków

Podsumowanie stycznia plus planer do druku, bo nie lubię poniedziałków.

Po niedzieli jakoś ciężko jest mi się zmobilizować i choć rozpiska planów na dziś jest robię wszystko, tylko nie to, co mam zapisane. Dziś więc krótkie…

Podsumowanie stycznia

Dzień bez słodyczy – Wyzwanie

To dla mnie najważniejsza kwestia. 30 grudnia na „fejsbuku” wrzuciłam do pobrania i wydrukowania planer / kalendarz Dzień bez słodyczy. Właściwie taki planer można użyć do każdego postanowienia, ja zdecydowałam się na walkę ze słodyczami bo choć się nimi nie objadam jestem świadoma, że nie powinnam ich tak często jeść.

Tak wygląda mój styczeń …

 

Jak widać na załączonym obrazku bez słodyczy mogę żyć, na 31 dni stycznia – 26 dni było bez słodyczy. Gdyby nie pączki teściowej byłoby jeszcze lepiej (na moje szczęście piecze je tylko w karnawale 😉 ).

Drugi efekt bardziej mnie zadowalający to 2,20 kg mnie mniej  🙂 choć muszę tu dodać, że od połowy stycznia zrezygnowałam też z białego pieczywa.

Budżet za styczeń

Trochę bałam się, że styczniowy budżet nie będzie wyglądał kolorowo ale i tu okazało się, że nie jest źle. Koszty utrzymania były znacząco niższe niż zaplanowane na styczeń, m.in., sporo zaoszczędziliśmy na jedzeniu – w głównej mierze złożyły się na to zapasy/mrożonki ze świąt, jeszcze lepsze planowanie posiłków, no i mniej wydatków na słodycze ;-),  poza tym w pozycji odzież równe 0 zł, no i nic nie wydaliśmy na leki. Razem z moją drugą połówką wydaliśmy mniej na gadżety (zazwyczaj ja wydaję na książki, on na inne różności).

Dzięki tym oszczędnościom niezaplanowany wydatek (okazyjnie odkupiony laptop) nie pozostawił mocnej skazy na styczniowym budżecie.

Planer rachunków

A że dziś niezbyt mi idzie z realizacją zaplanowanych na dziś zadań dla tych mniej zorganizowanych podrzucam do pobrania i wydrukowania „ku pamięci” rocznice, imieniny, urodziny, żebyście nie zapomniały kiedy i do kogo zadzwonić z życzeniami 🙂

Podziękowania

Na koniec kromne podziękowania dla …

Oszczędnickiej za wspomnienie mnie w linkowym party. Swoją drogą trzymam za Oszczędnicką i za jej wyzwanie przeczytania i zrecenzowania 52 książek kciuki.

Agnieszce z bloga Biznesoweinfo, której komentarz na jednym z blogów sprawił, że zmobilizowałam się do przejścia z pisaniem na nowo zakupiony laptop (z przenoszeniem zawartości idzie mi nieco gorzej niestety 😉 )

Ani Sadowskiej, która na blogu Marcina gościz wpisami na temat finansowej edukacji dzieci a dzięki której przeczytałam świetną książkę Kapitalizm dla nastolatków czyli jak zostać młodym przedsiębiorcą. a teraz czytają ją moje dzieciaki.

  • Gratuluję tylu dni bez słodyczy, ja oprócz pączka w Tłusty Czartek nie jem ich już 1,5 miesiąca. Pozdrawiam serdecznie Marta

    • To dużo lepiej niż ja, tak Trzymaj 🙂 niestety pączki teściowej – nie potrafię się nim oprzeć …

  • Kciuki się przydadzą, bo nie wiem czy znajdę aż tyle ciekawych książek okołofinansowych 🙂 Może masz jakieś interesujące propozycje tytułów, które powinnam przeczytać? 🙂

    • Już Ci chciałam polecić „Zarobić milion idąc pod prąd” Jakuba Bączka ale zerknęłam na stosik książek u Ciebie i wydaje mi się, że tam leży 🙂
      Nie wiem czy to tego typu książek szukasz ale właśnie wypożyczyłam i czytam „Za grosze pracować i (nie)przeżyć” Barbary Ehrenreich http://lubimyczytac.pl/ksiazka/35690/za-grosze-pracowac-i-nie-przezyc . Wprawdzie mowa jest o amerykańskim rynku pracy ale myślę, że wyciągnęłabyś odpowiednie dla siebie wnioski na potrzeby wpisu.

  • Czytałam. Świetna! Trochę odkłamuje „amerykański dream”. Recenzja w planach.
    „Zarobić milion…” też już przeczytane 🙂 Bardzo mi się podobała. Momentami, aż się na głos śmiałam 🙂